Kontemplacja to przyjmowanie

Kontemplacja to ciągłe przyjmowanie, otwartość duszy. Gdzieś w głębi, w sobie, jestem otwarta na Boga, na Jego łaskę, na przychodzenie. Wtedy pojawia się kontemplacja. A wtedy – żyję w pełni.

Może być jednak inaczej: jestem wodoodporna, nieprzemakalna, nic nie ma szans przeniknąć w głąb: ani Słowo Boże, ani Słowo Wcielone, ani Duch. Nie może wtedy zaistnieć kontemplacja Boga, świata duchowego, a nawet zwykła kontemplacja piękna. Nic do wnętrza się nie przedostanie, bo to niemożliwe. Taka powłoczka, błonka, nawet bardzo cienka jak folia, ale skutecznie oddziela mnie od Boga, a więc i od życia kontemplacją. Ta błonka to może być niezdolność do zatrzymania się, do uciszenia, do wejścia w siebie, życie w ciągłym pędzie albo w emocjach. Może żądza. Niewiara. Rozpacz. Grzech. Żyje się wtedy na zewnątrz, ale środek umiera. W głębi, w samej istocie duszy rozlewa się martwota, otwiera się pustka. Czy w ogóle jestem wtedy? Poczucie nieistnienia to dowód na odcięcie od Boga, od Jego życia. Jedyną szansą jest przyjmowanie, błaganie, by to On przyszedł i naprawił wszystko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *